Złodzieje wykorzystali metodę „black-box”, aby włamać się do bankomatu. Wyczyścili maszynę z całej gotówki.

W Dębach Wielkich miało miejsce włamanie do jednego z bankomatów. Złodzieje skorzystali z metody „black-box”, dzięki której wyciągnęli z bankomatu całą gotówkę. Podłączyli specjalne urządzenie, które po krótkiej chwili dało im możliwość kradzieży wszystkich środków.

Warszawska policja podejrzewa, że sprawcy mają na sumieniu więcej takich włamań. Podobne kradzieże zdarzyły się już na terenie województwa lubelskiego. Jak na tę chwilę trwa śledztwo i gromadzenie dowodów przeciwko zatrzymanym mężczyznom. Jeżeli pojawią się nowe dowody w tej sprawie, wyrok podejrzanych może się znacznie wydłużyć.

Jak działa metoda „black-box”

W niedzielę, 08 listopada, dwaj obywatele Ukrainy, którzy od niedawna przebywają na terenie Polski, włamali się do systemu operacyjnego w bankomacie. Metoda „black-box” działa na zasadzie wyłączenia systemu maszyny i podpięcia takiego z obcego źródła. Po właściwym podłączeniu urządzenia wystarczy wydać komendę wypłaty wszystkich środków. W tym momencie komputer wydaje całą gotówkę, jaka znajduje się w danym bankomacie.

Funkcjonariusze policji nie podają szczegółów dotyczących kwoty, jaką udało się zwinąć złodziejom. Poszukiwania podejrzanych nie trwały zbyt długo. Jednego z mężczyzn, 51-latka, aresztowano w Halinowie. Więcej kłopotów było z drugim. Przez kilka dni 34-letni mężczyzna skutecznie się ukrywał. Jednak również wpadł w ręce prawa, zatrzymany przez policjantów z Komendy Policji w Lublinie.

Jakie dowody znaleziono

Mieszkania mężczyzn zostały dokładnie przeszukane, odkrywając takie dowody, jak kominiarki, latarki, rękawiczki, telefony komórkowe, kamery sportowe i kable. Co więcej, znaleziono też pliki banknotów w różnych walutach, a także dowody na inwestowanie w kryptowaluty m.in. bitcoin. Każdy ze znalezionych dowodów zasili stronę prokuratury podczas rozprawy sądowej.

Zatrzymanymi zajęła się Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim, która oskarżyła złodziei o kradzież z włamaniem. Aresztowanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Według doniesień policji szacuje się, że nie jest to pierwsze takie przestępstwo tych panów. Uważa się, że mogą mieć co najmniej kilka takich włamań na swoim koncie. Do wszystkich kradzieży doszło w październiku i listopadzie. W związku z tym, że policja nadal szuka dowodów związanych z pozostałymi kradzieżami, decyzją sądu obydwaj podejrzani trafili do tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy.