W Norwegii na auto Polaka spadł kamień o wadze 1000 kg

O wielkim szczęściu może mówić Polak mieszkający w Norwegii. Na samochód należący do niego spadł kamień, który ważył aż tonę! Materiał o tym zdarzeniu wyemitowała norweska telewizja. Jak twierdzi, kierowca samochodu był naprawdę milimetry od śmierci.

Kamień ważący tonę spadł na samochód Polaka

Całe zajście miało miejsce w czwartek dnia 29 lipca, dokładnie w tunelu Trodal, który mieści się pomiędzy dwoma miejscowościami – Forde oraz Bergen. Kamień pojawił się, ponieważ rozpadowi uległa jedna ze skał. W tym czasie Polak prowadził samochód i przemieszczał się właśnie w okolicy. W pewnym momencie kamień uderzył w samochód. Warto dodać, że jedynym nieuszkodzonym miejscem karoserii samochodu jest część od strony kierowcy. Z tego powodu Polak wyszedł na szczęście z tego zdarzenia cało i bez szwanku.

41-letni kierowca w specjalnym reportażu dotyczącym tej sytuacji zaznaczył, że czuje się, jakby otrzymał nową szansę i nowe życie. W swojej wypowiedzi podkreślił, że na pewno czuwał nad nim Anioł Stróż, ponieważ jak sam przyznał jest katolikiem. Okazało się, że mężczyzna jechał akurat na lotnisko, aby odebrać swoje dzieci. Zaznacza, że od tej pory zdecydowanie więcej czasu będzie poświęcał najbliższym, a pracę postara się odstawić na boczny tor.

Na miejscu zdarzenia w zachodniej części Norwegii od razu pojawiły się odpowiednie służby bezpieczeństwa. Ich zadaniem było usunięcie skutków całego zajścia. Prace udało się zakończyć dopiero po kilku godzinach, co pokazuje jak ogromne szkody i problemy wyrządziła ta sytuacja. Na szczęście w całym zajściu nikt nie ucierpiał i skończyło się ono bez żadnych poszkodowanych.