Coraz spokojniej na granicy polsko-białoruskiej

Cały świat żył ostatnio wydarzeniami, które działy się na polsko-białoruskiej granicy. Napięta sytuacja z migrantami powodowała, że konflikt w każdej chwili mógł eskalować. Tak się na szczęście nie stało, jednak nie można zapominać, że na granicy dochodziło do regularnych starć i incydentów z udziałem migrantów po stronie białoruskiej. Polskie służby musiały odpierać liczne ataki. Teraz sytuacja na szczęście się uspokoiła.

Poważny kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej

Na dzień dzisiejszy już nikt nie ukrywa, że kryzys na granicy polsko-białoruskiej został z premedytacją wywołany przez stronę białoruską. Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenko w pewnym momencie zaczął ściągać do swojego kraju migrantów z krajów azjatyckich. Dowodem na to były liczne loty, które odbywały się z tamtejszych krajów do Białorusi. On jednak zarzekał się, że nie ma w tym nic wspólnego, a w jego kraju są jedynie turyści.

Konflikt zaostrzył się w momencie, gdy na granicy rozpoczęły się regularne starcia polskich służb z migrantami, którzy chcieli przedostać się z Białorusi do Polski, a następnie jak sami mówią, do Niemiec. Polacy jednak nie wpuścili migrantów, którzy po prostu chcieli przekroczyć granicę w sposób nielegalny. Uchodźcy nie mieli paszportów, a czasami nawet podstawowych dokumentów. Nie mogli więc zostać legalnie wpuszczeni na terenie Unii Europejskiej, a przede wszystkim niezależnego kraju jakim jest Polska.

Sytuacja na granicy jest już spokojniejsza

Rozwój konfliktu na granicy polsko-białoruskiej trwał co najmniej od kilku miesięcy. Na stronie www.naszepodlasie.pl znajdziemy sporo informacji na temat tamtejszych wydarzeń. Wydaje się jednak, że teraz powoli on wygasa. Uchodźcy nie przybywają już na granicę w takich ilościach jak wcześniej. Co więcej, z Mińska zaczęły wylatywać już pierwsze samoloty powrotne. Oznacza to, że osoby ściągnięte z premedytacją na teren Białorusi przez tamtejsze władze, aby eskalować konflikt na granicy z Polską, teraz powoli wracają do swoich krajów. To wszystko zmierza powoli do tego, że konflikt nieco się wygasza, służby państwowe mają znacznie mniej pracy, a sytuacja po obu stronach na szczęście uspokaja się.